Chciałabyś, żeby dziecko na śniadanie zjadło kanapkę z twarożkiem, sałatą, rzodkiewką i popiło mlekiem… Pełnowartościowy, podręcznikowy posiłek… A tymczasem maluch ledwie przetrze oczy domaga się parówki z ketchupem. Pozwalać mu czy nie?
W każdej rodzinie może nadejść czas, gdy dziecko z niechęcią zacznie reagować na propozycję zjedzenia posiłku. Choć taka sytuacja bywa dla rodziców stresująca, na początek kilka słów otuchy: zazwyczaj apetyt prędzej czy później wraca i nie zawsze jest się czym denerwować. Jednak współpraca z małym niejadkiem bywa bardzo męcząca i trudna. Brak apetytu na dłuższą metę może prowadzić np. do anemii. Gdzie szukać przyczyn braku apetytu i jak przekonać grymaśnika do jedzenia?
Wielu rodziców sądzi, że dziecko kapryszące przy stole lub czasami w ogóle nie chcące jeść, rozchoruje się, nie urośnie lub będzie się gorzej rozwijało. Zanim zaczniemy się martwić, warto sprawdzić, czy dziecko przybiera na wadze, chętnie się bawi, ma dobry humor i spokojnie śpi. Jeśli tak jest, a brak apetytu zdarza się od czasu do czasu, nie ma o co kruszyć kopii.
Twoje dziecko płacze w porze obiadu i wypluwa wszystko, co trafi do jego buzi? Jeśli tak, to być może, że masz w domu niejadka. Pocieszamy – nie ty jedna. Na szczęście są sprawdzone sposoby na małego grymaśnika. Zanim jednak stwierdzisz z pełną odpowiedzialnością, że twoje dziecko nie ma wcale apetytu, weź długopis do ręki i zapisz wszystko (każdy kęs!), co maluch danego dnia zje. Nie zapomnij o także o piciu (szczególnie o herbatkach i soczkach). Niewykluczone, że po takim „śledztwie” okaże się, że twoje dziecko całkiem sporo zjada!
Nie ma jednego pokarmu, który zawierałby wszystko, czego organizm potrzebuje. Należy więc dokonywać mądrych wyborów. W tym właśnie pomaga ci wierny sojusznik - apetyt. Upodobania smakowe można zmienić, byle nie robić tego gwałtownie. Trzeba dawać organizmowi coś w zamian. Czekoladę można zastąpić morelami, figami, brzoskwiniami, bogatymi w magnez i mniej kalorycznymi. Na dłużej przywracają równowagę cukru we krwi. Na apetyt ma również wpływ widok jedzenia.
Jestem mamą rocznego a jakże rozkosznego bobasa. Do tej pory moje dziecko nie sprawiało mi problemów z jedzeniem, bo tolerował praktycznie wszystkie nowo wprowadzane pokarmy...
Mój synek, odkąd zaczął przewlekle chorować, całkowicie stracił apetyt. Z dziecka, które kochało jeść, uwielbiało odkrywać nowe smaki - Filipek stał się przysłowiowym "Tadkiem - niejadkiem", a każdy posiłek dla całej rodziny zmieniał się w koszmar.
Nakarmienie niejadka to prawdziwa sztuka. Próbowałam różnych sztuczek, by moje pociechy zjadły choć odrobinę zupy czy mięsa.
Bardzo ważne jest wspólne siedzenie przy stole w trakcie posiłku. Jestem mamą 5-letniego Kubusia i wiem, że wspólne jedzenie przy jednym stole trzeba zacząć stosunkowo wcześnie, szczególnie, gdy jest się jest mamą Tadka-niejadka. Wiem to na swoim przykładzie - dopóki mój synek jadł sam zawsze grymasił, a jak zaczął jeść z nami przy stole nagle dostał apetytu. Zjada wszystko nie grymasi i nie wymyśla a cały talerz znika w mig.
Zachęcam wszystkich rodziców, aby dziecko nie jadało posiłków oddzielnie, nawet jeśli przez pierwszy rok je zupełnie co innego. Mój synek zbiera w przedszkolu medale za zjadanie wszystkich surówek i całej zielenizny z talerza. Wszystko za sprawą tego, że jak tylko zaczął otrzymywać swoje pierwsze posiłki - braliśmy go do naszego dużego stołu. Synek siedział w swoim foteliku do karmienia, dawałam mu jego przeciery, kaszkę itp, a my jedliśmy w tym czasie normalne posiłki z całą masą warzyw. Synkowi tak podobały się nasze kolorowe talerze (brokuły, papryka, pomidory, kukurydza), że sam sięga po warzywa bardzo chętnie. Grunt to dobry przykład rodziców!
Mam nadzieję, że wielu mamom pomogą one przetrwać domowe rozgrywki z pociechą o przełknięcie każdego kęsa.
To chyba u nas rodzinne... Ale na mojego maluszka mam jeden sposób. Kiedy nie chce jeść proszę go, by zamknął oczy, a wtedy opowiadam historyjki. Ich głównymi bohaterami jesteśmy: ja, on i pyszna kolacja w Disneylandzie. Podaje ją Myszka Miki, a następnie karmią nas krasnoludki, które nadzoruje Królewna Śnieżka. Po chwili talerz jest już pusty. Podróż dobiega końca. Wbrew pozorom takie opowiastki pomagają. Syn nie tylko chętnie je kolację, ale także kształci swoją wyobraźnię. Udało mi się połączyć przyjemne z pożytecznym... i wakacje mam codziennie ;)
Taką metodę stosujemy dla naszych śniadaniowych niejadków.
Dzieci uwielbiają być samodzielne, uwielbiają też decydować o sobie. Obie te zasady wcieliłam w życie jeśli chodzi o żywienie mojego synka i rezultaty są świetne.
Mój 3 letni syn nie chce jeść warzyw. Za to ciągle jadłby sos pomidorowy z kluseczkami. Bardzo mnie to martwiło, bo przecież witaminy sa niezbędne do właściwego rozwoju, a jakoś nie mam przekonania do suplementów. Sąsiadka poradziła mi, by przemycać mu warzywa w sosie. Kiedy dorzucałam kawałki marchewek lub groszku nie chciał jeść, ale gdy je zmiksowałam i dodałam do przecieru pomidorowego - zjadł ze smakiem.
Moja córeczka to straszny niejadek. Trudno ją zachęcić do spróbowania nowych smaków. Ostatnio znalazłam na to sposób. Zamiast przekonywać ja i namawiać, by spróbowała choć odrobinę, zachęcam ja do wspólnego gotowania. Przygotowuje ze mną obiady dla taty i w trakcie gotowania, jak prawdziwy kucharz musi próbować, czy jedzenie jest już dobre. W ten sposób przekonałam ja do fasolki szparagowej i pierogów z serem.
Witaminy, kótrych potrzebujesz w ciąży
Jak długo trwa poród?
Pierwsze wakacje z maluchem