Dotknęła mnie depresja w ciąży. Jak sobie z nią poradzić?

Depresja to podstępna choroba czyni ogromne spustoszenie w psychice. Chcę podzielić się moją historią, by kobiety, które zachorują na depresję w ciąży, nie popełniły moich błędów i szybko szukały pomocy. W kwietniu 2007 r. miałam pierwszy epizod depresji. Wtedy nie wiedziałam, co się ze mną dzieje. Przeżywałam psychiczną ciemność, intensywny płacz i ogromne lęki. Mąż namówił mnie na wyjazd w góry. Niestety, chodząc po szlakach, znajdowałam się w „innym świecie” – pełnym obaw i przerażenia.

Wcale nie od razu wiedziałam, że to depresja. Po powrocie do domu rozpoczęłam leczenie psychiatryczne. Po dwóch tygodniach okazało się, że jestem w ciąży. Musiałam odstawić leki, gdyż mogły źle wpłynąć na płód. Nadzieja pozwalała mi trwać, ale mój stan zdrowia w miarę rozwoju ciąży pogarszał się. Dlatego uważam, że nie należy ignorować żadnych symptomów wskazujących na depresję - im wcześniej się zareaguje, tym lepiej. Nasza czytelniczka opowiada swoję historię aby przestrzec inne mamy.

Pierwsze objawy depresji

Bałam się muzyki Vivaldiego (której słuchałam codziennie, stosując ciążową muzykoterapię), komputera, książek, telewizora... Przez wiele miesięcy nie przeczytałam żadnej książki, gazety, nie obejrzałam filmu. Straciłam umiejętność korzystania z komputera, bo ilość znaków doprowadzała mnie do obłędu. Nie widziałam w ogóle przyszłości, nie potrafiłam podjąć najprostszej decyzji. Zaczęłam tracić pamięć, zdolność koncentracji. Nie rozumiałam, co się ze mną dzieje. Panicznie bałam się o dziecko, o to, jak mój stan wpłynie na jego rozwój emocjonalny. Coraz częściej myślałam o śmierci. Wystąpiły tzw. zaburzenia myślenia, a w emocjach dominował ból psychiczny, rozpacz i lęk. Prawie nie spałam przez cztery ostatnie miesiące ciąży – tzn. zasypiałam na 15 minut lub godzinę, by obudzić się z potwornymi lękami. Świat wokół mnie stał się daleki, nierealny. Bałam się, że zapomnę mówić po polsku, że nie rozpoznam twarzy bliskich osób, że wszyscy w końcu zobaczą, że zwariowałam. Zakup nowych rzeczy napawał mnie strachem. Szykując dziecku wyprawkę, bałam się ścian, wózka, ubranek, łóżeczka. Codziennie rano zaczynałam „zabawę” w ogarnianie przedmiotów mojego ukochanego kiedyś domu i nie mogłam nic znaleźć. Nie potrafiłam ugotować obiadu...

Poród z depresją

W czasie porodu myślałam o tym, żeby nie urodzić, żeby zrobić dziecku krzywdę. Po porodzie nastąpiły powikłania, dostałam silnego krwotoku. Uważałam, że to mi się należy, bo jestem tak złą matką, że nie powinnam żyć. Byłam przekonana, że zachorowałam na schizofrenię, bo cały czas myślałam dwutorowo: chciałam umrzeć i nie widziałam już sensu życia, a z drugiej strony chciałam żyć dla męża i synka. Gubiłam się w szpitalu. Błądziłam po korytarzach i szukałam dziecka, bojąc się, że lekarze zobaczą mój obłęd i zabiorą mi synka. Najgorsze jednak było poczucie winy za mój stan i przeraźliwa samotność. Rodzina powtarzała, że mam przestać być hipochondryczką i mówić o jakiejś chorobie i o sobie, że przecież mam dziecko i nie będę miała czasu na bezsensowne myśli.

Szpital psychiatryczny

Po powrocie do domu wegetowałam z dnia na dzień, nie dbałam o siebie. Jedyne, o czym pamiętałam, to by trzymać synka przy piersi – miałam wtedy pewność, że nie dzieje mu się krzywda emocjonalna z powodu mojej choroby oraz że nie umrze z głodu. Następnego dnia po chrzcinach synka postanowiłam pójść do szpitala. Pani doktor – ordynator jednego z oddziałów w Lublińcu – powiedziała, że w szpitalu będzie mnie mieć pod stałą obserwacją, więc będzie mogła postawić trafną diagnozę i włączyć odpowiednie leki. Okazało się jednak, że nie ma miejsca na otwartym oddziale leczenia depresji, więc umieszczono mnie, wbrew wcześniejszym ustaleniom, na oddziale zamkniętym. Wtedy załamałam się zupełnie, widząc ludzi pogrążonych w głębokich depresjach. Byłam przerażona. Nie wierzyłam, że po takim doświadczeniu da się jeszcze normalnie żyć. Moja pani doktor nie miała czasu, by ze mną porozmawiać, włączała tylko coraz dziwniejsze leki i nie stawiała żadnej diagnozy. Tkwiłam w tym strasznym miejscu bez nadziei na cokolwiek. Na szczęście, mąż zabrał mnie stamtąd po 2 tygodniach.

Źródło: miesięcznik "M jak mama"
Autor zdjęcia: photos.com
Mjakmama24.pl - forum mam
uaktualnij licznik

Newsletter

Forum Forum mjakmama

uzytkownik

Hej oj dawno mnie nie było i nawetr nie ma szans zebym was nadrobiła. Z Jasiem wszystko ok słodki synek z niego gorzej z mama przesladuje mnie jakis pech a ...

uzytkownik

wrzuciłam kilka zdjęć Oli, co prawda nie najnowsze, ale tych nie dawałam jeszcze :P http://mjakmama24.dlarodzinki.pl/attachment.php?attachmentid=25960&d=1337878552 http://mjakmama24.dlarodzinki.pl/attachment.php?attachmentid=25959&d=1337878551 http://mjakmama24.dlarodzinki.pl/attachment.php?attachmentid=25958&d=1337878550 http://mjakmama24.dlarodzinki.pl/attachment.php?attachmentid=25957&d=1337878549

uzytkownik

kamcia87 wysłałam ci wiadomość na prv kamila555 kochana, najpierw przez pomyłkę wysłałam do ciebie :)

facebook

Dlarodzinki.pl duży i popularny serwis internetowy, którego głównymi tematami są ciąża, poród i dzieci. Dział Rodzice. Porady psychologiczne dla rodziców dotyczące wychowywania i rozwoju dzieci. Problemy wychowawcze z dziećmi. Dziecko ma problemy w szkole. Dziecko jest nadpobudliwe, ma dysleksję, kłopoty w nauce. Co zmienia macierzyństwo w życiu kobiety. Problemy młodych mam. Rozwiązywanie problemów w związku. Rola dziadków w wychowywaniu dzieci. Jak w zgodzie żyć z teściami. Konflikty w związku i w konflikty w rodzinie. Rozwiązywanie konfliktów w rodzinie. Porady dla samotnych mam. Relacje użytkowników, którzy zostali rodzicami. Rodzina wielodzietna, rodzeństwo, jedynak. Sposoby na uparte, niegrzeczne, nieposłuszne dziecko. System kar i nagród w wychowaniu dziecka. Bicie dziecka.

Serwis dlarodzinki.pl ma charakter edukacyjny! Redakcja serwisu dokłada wszelkich starań, aby informacje w nim zawarte były poprawne merytorycznie jednakże decyzja dotycząca leczenia należy do lekarza. Redakcja i wydawca serwisu nie ponoszą odpowiedzialności wynikającej z zastosowania informacji zamieszczonych na stronach serwisu.