Jak kupić narty dla dziecka? A jak właściwie dobierać kijki narciarskie dla dziecka? Czy kask na narty dla dziecka to fanaberia czy konieczność? Tylko z pozoru kupowanie sprzętu narciarskiego dziecku wydaje się proste. Oczywiście dziecko nie zacznie od razu śmigać na nartach, ale bawiąc się, otrzaska ze sprzętem i szybko opanuje podstawowe ewolucje. Dalsza nauka będzie postępować bardziej naturalnie i znacznie szybciej niż gdy przygodę z nartami zacznie się w późniejszym wieku.
Kupić narty nowe czy używane, rozstrzygnąć musicie sami, gdyż rozwiązanie zależy przede wszystkim od budżetu. Narty z giełdy będą 2-3 razy tańsze niż „nówki”. Oczywiście na giełdzie dostaniemy także narty nowe, sprowadzane prywatnymi kanałami. Jednak ich cena niewiele się zazwyczaj różni od sklepowej.
Narty nowe są lepsze, już choćby dlatego, że „pachnące” świeżością bardziej się spodobają, co dodatkowo zachęci dziecko do jazdy i nauki. Gdy jednak powodowani oszczędnością trafimy na giełdy lub do komisów, szukajmy nart używanych jak najkrócej. Najlepiej kupmy je od rodziców odsprzedających narty sprzed roku, za krótkie dla dziecka, które po prostu urosło.
Wystrzegajmy się natomiast nart od handlarzy oferujących duże ilości używanego sprzętu. Towar taki pochodzi zazwyczaj z wycofywanych zapasów wypożyczalni. Nietrudno to poznać po wiązaniach z łatwą regulacją rozmiaru buta w dużym przedziale. Po pierwsze sprzęt taki jest mocno wyeksploatowany i trzeba się dobrze na nartach znać, żeby nie kupić zanadto zniszczonych. Nie chodzi tylko o wygląd! Przede wszystkim po intensywnej eksploatacji wysłużone wiązania mogą nie zapewnić bezpieczeństwa. Po drugie, pokątni handlarze wciąż jeszcze oferują narty starego typu, czyli nie taliowane (nie carvingowe, jak się popularnie mówi). Modele takie są nie tylko de mode, ale trudniej się na nich jeździ. Poza tym nie wiadomo jak były przechowywane i w jakim stanie są ich wiązania. A po co dziecko męczyć, a co gorsza narażać na kontuzję?
Pozostałe zasady doboru nart są wszędzie takie same. Przestrzegajmy ich więc zarówno w sklepie jak i na giełdzie. A zatem do sklepu... sportowego oczywiście! Najlepiej z butami pod pachą, żeby się dziecko wpięło w narty. Kupno butów powinno zawsze poprzedzać poszukiwania nart!
Kupując narty dla dziecka trzeba mieć wiedzę...
I nie brać krótkich nart Wed’ze dostępnych w sieci Decathlon za dziecięce! Ten francuski patent krąży po Europie od kilku lat. Deski o zaokrąglonych czubach są produkowane tylko w dwóch długościach: 127 i 132 cm (druga wersja - dla zaawansowanych), i są przeznaczone dla tych co już nieźle jeżdżą, a chcieliby się pobawić, poskakać i popróbować ewolucji, może nie tak wyrafinowanych jak freestyl’erzy ale jednak. Wed’ze mają kuszącą grafikę i cenę - nawet poniżej 300 zł. Ale nadają się jedynie dla osób, które mają minimum 150 cm wzrostu i pojęcie o jeżdżeniu na nartach! Nazwa wywodzi się z Sabaudii, od brzmienia gwarowego słowa „vouedze”, oznaczającego ślizganie się lub skakanie niczym kozica...
Najmłodszym, w wieku 3-5 lat kupujemy narty jak najkrótsze, czyli o długości 60-80 cm. Nie stwarzajmy sobie problemu z wiązaniami. Większość renomowanych producentów montuje je już do nart. Takie firmowe komplety są dobrane optymalnie do rodzaju (typu) nart i możliwości klienta, do którego dany model jest adresowany. Wiązania z bezpiecznikami dla najmłodszych muszą mieć regulowaną skalę wypięcia w przedziale 0,5-2,5.
Wybór nart dla starszych dzieci, mniej więcej do 12 roku życia, zależy głównie od tego czy dopiero się zaczną uczyć, czy już jeżdżą, a także jak jeżdżą. Spore znaczenie ma ich ogólna sprawność fizyczna, koordynacja ruchów, wzrost i waga. Długość powinna być mniejsza niż wzrost o 5-10 cm dla początkujących. Zaawansowanym można z powodzeniem sprawić narty tej samej nawet długości co wzrost. Skala wypięcia wiązań powinna się dać regulować w przedziale 1,0-4,5, a dla większych i cięższych nawet do 6,0.
Starszym kupujemy narty młodzieżowe, a jeśli dobrze jeżdżą i chcą - juniorskie, a więc po prostu sportowe. Narty dla dzieci i młodzieży nie są bowiem jedynie krótszą wersją nart dla dorosłych. Ich konstrukcja i użyte materiały są dostosowane do siły i motorycznych zachowań typowych dla określonych przedziałów wieku. Dlatego też szukajmy zawsze modeli adresowanych przez producentów do interesującej nas kategorii wiekowej. Pod żadnym pozorem nie kierujmy się też ambicją. Jeśli o sportowej jeździe dziecko nie ma pojęcia, nie kupujmy mu nart oznaczonych magicznym terminem Race (wyścigowe, sportowe), bo z pewnością nie wykorzysta ich właściwości, a jedynie narazi się na kontuzje.
Z kupnem nart wiąże się kwestia kijków. Najmłodszym są niepotrzebne. Nie będzie ich też używać zaawansowana młodzież, próbująca sił w funcarvingu (dynamicznej jeździe na mocno taliowanych nartach z tak głębokim wychyleniem, że niemal się kładzie na śniegu równoważąc działającą na narciarza siłę odśrodkową). W pozostałych przypadkach, zwłaszcza do nauki, kije wciąż się przydają. Najprostszy sposób ich doboru polega na ujęciu kijka za czubek i oparciu go o ziemię. Ramię powinno zgiąć się w łokciu pod kątem prostym. Kije podobnie jak narty trzeba będzie zmieniać. Jazda zarówno ze zbyt krótkimi jak i ze zbyt długimi, mija się z celem.
Podstawowym zadaniem rękawic jest oczywiście ochrona rąk przed zimnem. Równie ważne jest jednak to, że w razie upadku i szorowania po śniegu, narciarz nie obetrze rąk. Zarówno dziecko jak i dorosły, powinni ich więc używać także w słoneczne dni. Niestety dzieciom jedna para z reguły nie wystarcza. Zawsze bawiąc się w śniegu nasypią go do środka i zmoczą rękawice... Jedyne wyjście, to zabierać im na stok drugą parę aby w razie konieczności zmienić.
Zdejmując rękawice, zwłaszcza wilgotne, dzieci wyciągają wewnętrzną warstwę. Jeśli używają rękawic z pięcioma palcami, dzieje się tak bardzo często, zwłaszcza w tańszych modelach. Kupując trzeba sprawdzić czy łatwo się tę warstwę wkłada z powrotem; jeśli nie - rękawice do niczego się nie nadają. Wyposażone w membrany Windstopper lub podobne będą lepiej chronić przed wiatrem, i lepiej oddychać dzięki czemu ręce nie będą się pocić nawet w ciepły słoneczny dzień. Będą niestety droższe.
Młodszym dzieciom dobrze zakładać rękawice przyczepione do rękawów kurtki, tak żeby ich nie gubiły ściągając na chwilę. Rękawice można kupić na giełdach już za 20 zł. Ich jakość jest jednak wprost proporcjonalna do ceny. Lepsze jakościowo egzemplarze mogą kosztować nawet 200-300 zł. Najlepsze a zarazem najdroższe rękawice narciarskie oferują firmy Reusch i Zinner (znacznie tańsza marka to podobnie brzmiący Zanier) oraz specjalistyczne firmy narciarskie, np. Atomic czy Dynastar.
Na naszym rynku królują narty następujących firm europejskich: Atomic, Salomon, Rossignol, Head, Fisher, Völkl, Blizzard, Dynastar a z amerykańskich K2. Narty dla najmłodszych z kijkami to wydatek rzędu 300-1000 złotych. Jeśli wybieramy się w Alpy to z powodzeniem możemy zrezygnować z kupna i skorzystać z imponującej oferty wypożyczalni - w Austrii, Szwajcarii i Francji należących do sieci Intersport (www.intersport.com). Wypożyczenie nart na jeden dzień, i to najnowszych modeli, najwyższej klasy - nie przekracza 25 euro (niespełna 100 zł). Jeśli zaś oddajemy tam dziecko do szkółki, zapewne uzyskamy dodatkowo znaczącą zniżkę na sprzęt. Oferta nie-sieciowych wypożyczalni, zwłaszcza w większych stacjach jest także wystarczająca.
Wysypka na skórze niemowlęcia może mieć różne podłoże. Rozmaite krostki, plamki i grudki mogą ...
http://www.youtube.com/watch?v=FnRmBD1I1kM&feature=fvwp&NR=1 mialam Wam juz kiedys pokazać ale zapomniałam Głupie babsko.
Nie bede dzis u lekarza w katowicach jestem jeszcze niezdarze dojechac do niego dzis a spieszyc tez sie nie bede bo na drogach sie robi juz bajzel na jutro sie ...