Kłopotki zaczęły się, gdy Maciuś miał już sam jeść.
Łyżeczka i widelec to byli - najlepsi kompani mili,
niestety nie do "papu" robienia, ale do psocenia.
Płacz, lament niósł się pod chmury, gdy samolocik ponury
z zupką, kaszką czy kapustką miał zaparkować w ustkach.
"Siam, siam..." szlochał maluch, a pusty był nadal brzuch,
więc Mama zaczęła posiłki od teatralnej minki.
Potem było przedstawienie: "Oto maszeruje jedzenie".
Każdy ziemniaczek, mięsko, owoce, miało swą nazwę i czarodziejskie moce.
Maciuś Siam parkował do buźki pomidorka Klemensa i ziemniaczki Zuzki,
był Pułkownik Kotlecik i Major Groszek i wszyscy znikali w brzuszku - jak ładnie - proszę!
To nasza najlepsza była metoda, by poskromić Niejadka i Głoda!!!
Wysypka na skórze niemowlęcia może mieć różne podłoże. Rozmaite krostki, plamki i grudki mogą ...
No tak jakoś wyszło:) Tymuś urodził sie 11 dni po terminie chyba czekał żeby też być z 28:) Jak się urodził to Rafał był bardzo dumny że i jeden i ...
aska8807: ja też mam wizyte 14.06, i też liczę że wtedy się dowiem kto tam do mnie puka, bo juża po malutk zaczyna pukać :) doktorek mój stwierdził że ten ...
Brysia mam nadzieję, że i u mnie tak bedzie:) No ale narazie musi się "cosiek" pojawić..