Porody rodzinne to zdobycz ostatnich kilkunastu lat. W połowie lat 90. panów, chętnych do przebywania na porodówce wraz z żoną, nie było wielu – dziś niewielu jest takich, którzy odważą się powiedzieć ciężarnej partnerce: „nie!”. Co zrobić, gdy twój mężczyzna do nich należy?
Żeby zrozumieć niechęć partnera do wspólnego porodu, warto poznać przyczyny jego decyzji. Niektórzy panowie naczytali się o tym, że widok partnerki w tej ekstremalnej sytuacji powoduje późniejszą niechęć do seksu i psuje relacje intymne między małżonkami. Inni udają twardzieli, ale tak naprawdę mdleją, nawet gdy skaleczą sobie palec. Urszula Polak ma czwórkę pociech, piąta urodzi się już wkrótce. Jej mąż nie był obecny przy narodzinach żadnej z nich, bo po prostu nie lubi widoku krwi. – Nigdy nie ogląda „Ostrego dyżuru” ani „Na dobre i na złe”, nie znosi takich filmów – opowiada Ula. – Gdy za pierwszym razem poprosiłam go, by ze mną rodził, zdecydowanie odmówił. Najpierw się dąsałam, potem przekonywałam, wysyłałam do niego nawet moich braci, którzy rodzili z żonami, ale nic to nie dało. Na porodówkę pojechała ze mną siostra. Przy kolejnych ciążach już nawet nie próbowałam go namawiać. Siostra przecinała pępowiny wszystkim moim dzieciom i teraz też tak będzie. Niechęć do widoku ran i krwi to najczęstszy powód, podawany przez panów, którzy uciekli sprzed porodówki. Zazwyczaj popierany jest przykładami kolegów mdlejących w rogu sali. – Takie historie to jednak rzadkość – opowiada ginekolog Aleksandra Muskała-Bylica ze Szkoły Rodzenia „Dzidziuś” w Bielsku-Białej. – W mojej praktyce lekarskiej taki przypadek, by partner przy porodzie zemdlał, zdarzył się raz: ojciec, który świetnie radził sobie, wspierając żonę podczas porodu, zemdlał tuż po urodzeniu dziecka, ale nie na widok krwi, lecz z nadmiaru emocji. Jeśli jednak wiesz, że twój partner rzeczywiście nie czuje się dobrze w szpitalu, nawet jako odwiedzający, zrozum go. Zdaniem ginekologów, wrażliwość przyszłego ojca musi być uwzględniona podczas podejmowania decyzji o wspólnym porodzie. – Jeśli stres partnera jest zbyt silny, rzeczywiście lepiej, by nie brał on udziału w narodzinach potomka – dodaje Aleksandra Muskała- -Bylica. Wielu mężczyzn boi się uczestniczenia w porodzie, bo obawia się swojej reakcji na cierpienie ukochanej kobiety. – Gdy żona rodziła pierwszy raz, byłem obecny przy porodzie. Nie zależało mi na tym osobiście, ale zgodziłem się, bo wiedziałem, że ona tego chce – mówi Mikołaj Wójcik, ojciec trójki dzieci. – Próbowałem wspierać Gosię, jakoś jej pomagać, ale tak naprawdę nie mogłem nic zrobić, by jej ulżyć, więc tylko wściekałem się z powodu swojej bezsilności. Poród skończył się powikłaniami i żonie nie wolno odtąd rodzić naturalnie. Kolejne dwa porody spędziłem więc pod drzwiami sali operacyjnej, gdzie Gosia miała robione cesarskie cięcia, szczęśliwy, że ona nie cierpi i że ja nie muszę na to patrzeć.
Obecność ojca przy porodzie ma sens, gdy jest on świadomy tego, co się dzieje i w jak ważnym wydarzeniu uczestniczy.
Badania pokazują, że porody rodzinne nie są już niczym niezwykłym, w niektórych placówkach stanowią nawet 80 proc. wszystkich porodów. To ważny argument, od którego możesz zacząć swoje negocjacje z partnerem. Kolejny to niekwestionowane zalety wspólnego rodzenia. Ginekolodzy i położne są zgodni, że obecność partnera dodaje przyszłej mamie sił i motywuje do aktywności. – Główną zaletą porodu rodzinnego jest poczucie bezpieczeństwa, jakie daje rodzącej kobiecie mąż lub inna bliska osoba – tłumaczy dr Muskała-Bylica. – Ma to szczególne znaczenie w pierwszej fazie porodu, kiedy zestresowana kobieta potrzebuje wsparcia psychicznego. Spróbuj wytłumaczyć mężowi, że bardzo liczysz na jego pomoc: trzymanie za rękę podczas skurczów, masaż pleców, liczenie oddechów, a nawet milczącą obecność. – Dyskusję na ten temat na pewno ułatwi zapisanie się do szkoły rodzenia – radzą położne. Na zajęciach przyszły tata może m.in. nauczyć się, jak ulżyć rodzącej i jak zmniejszyć jej dyskomfort, dzięki czemu będzie czuł się naprawdę potrzebny na sali porodowej. W szkole dowie się też, jak przebiega poród, co pomoże mu złagodzić stres i ułatwi świadomy udział w porodzie. Ważnym argumentem są również korzyści ze wspólnego porodu, które odniesie on sam. Uczestniczenie w narodzinach dziecka to wyjątkowa szansa na stworzenie z nim niezwykłej więzi. Wielu ojców zwierza się, że właśnie na sali porodowej narodziła się ich miłość do maleństwa – może wśród swoich znajomych masz kogoś, kto własnym doświadczeniem potwierdzi tę tezę? Rozmowa partnera z kimś, kto jeszcze przed żoną tulił w ramionach ich nowo narodzone dziecko, może okazać się strzałem w dziesiątkę. Łatwo będzie ci też rozwiać ewentualne obawy męża dotyczące waszego przyszłego życia intymnego. Statystyki nie potwierdzają bowiem, by obecność mężczyzny przy porodzie zmieniała jego stosunek do kobiety lub by straciła ona przez to w jego oczach na swojej atrakcyjności. Przeciwnie, wielu badanych stwierdziło, że widok cierpiącej żony pozwolił im docenić ukochaną, przez co wzmocnił ich uczucie do niej. Co ciekawe, obawy o zachowanie atrakcyjności w oczach męża częściej mają przyszłe mamy niż przyszli ojcowie. To one krępują się swojego wyglądu i zachowania podczas skurczów i nie chcą, by ich mężczyźni oglądali je krzyczące i spocone. Skoro jednak ty nie masz nic przeciwko temu, to dlaczego nie spróbować? Tym bardziej, że poród rodzinny ma wiele zalet:
- wspólne przeżycie porodu zbliża małżonków emocjonalnie i cementuje ich związek
- rodząca ma przy boku osobę, która ją wspiera
- obecność męża zmniejsza stres i lęk u kobiety, dzięki czemu rodzi ona szybciej i łatwiej
- mężczyzna obecny przy narodzinach swego dziecka od poczatku ma silną więź emocjonalną z dzieckiem
- młody tata ma śiadomość, że spełnił się w roli męża i ojca.
Wysypka na skórze niemowlęcia może mieć różne podłoże. Rozmaite krostki, plamki i grudki mogą ...
a my jemy, mi przez 3 dni 180g przybrala mala ale z małym dokarmianiem. doktor powiedziała ze ok. bo mi spadła w szpitalu z wagi ciut wiecej niz mozna.bada z ...
mój brzusio już jest taki że spodnie się nie dopinają a koszulki sprzed ciaży i bluzy są do pępka:) albo tak się ściągają wiec moge zapomnieć o nich na dłuższy ...