Sposób na kryzys laktacyjny

Tagi: dziecko, karmienie piersią, kryzys laktacyjny, laktacja, mało mleka, noworodek, pobudzenie laktacji, pokarm
Autor: Agnieszka Roszkowska

Niemal każdej karmiącej mamie przydarza się kryzys laktacyjny, kiedy to przez 2–3 dni ma zbyt mało pokarmu. Co wtedy robić, żeby mleko z piersi znów popłynęło strumieniem?


<p><br mce_bogus="1"></p>



Jupiterimages

Wiele mam zbyt szybko zniechęca się do naturalnego karmienia, nie doceniając znaczenia wyłącznego karmienia piersią do końca 6. miesiąca życia dziecka.
W Polsce 60 proc. półrocznych niemowląt ssie jeszcze pierś, ale zaledwie 8–9 proc. jest karmionych wyłącznie w ten sposób. To bardzo mało w porównaniu na przykład ze Skandynawią czy USA. Jako przyczynę rozpoczęcia dokarmiania – co dość szybko prowadzi do przedwczesnego zakończenia karmienia piersią – matki podają zwykle zbyt małą ilość pokarmu.

Nie dokarmiaj pochopnie

Tymczasem często wcale nie jest to faktyczny niedobór pokarmu, a tylko przejściowy kryzys laktacyjny. Najgorsze, co można wtedy zrobić, to wpaść w panikę i od razu zacząć podawać dziecku mleko modyfikowane, bo to najszybsza droga do zahamowania laktacji. Zazwyczaj wystarczy zastosować parę sprawdzonych rad, by po kilku dniach produkcja pokarmu znów zaspokajała potrzeby maluszka.
Ważne: po około dwóch miesiącach od porodu laktacja się stabilizuje, tzn. ilość wydzielanego mleka dostosowuje się do wymagań malca. Od tej pory piersi są miękkie zarówno przed, jak i po karmieniu. Niektóre mamy błędnie oceniają to jako objaw braku pokarmu, bo piersi wydają im się puste. Tymczasem jest to normalne: twarde, pełne mleka piersi są tylko na początku, gdy występuje nadprodukcja pokarmu, potem piersi stają się miękkie jak dawniej, ale nadal wytwarzają mleko. Jeśli jednak pokarmu jest rzeczywiście mniej, i dziecko nie przybiera na wadze tak jak powinno, wówczas trzeba wiedzieć, co robić, by pobudzić laktację.

Najważniejsze zasady

  • Często przystawiaj malca do piersi

Częste ssanie niemowlęcia pobudza odruch prolaktynowy, czyli proces wytwarzania pokarmu. Im częściej maluszek ssie, tym więcej pokarmu powstaje. Przystawiaj więc dziecko do piersi jak najczęściej, w dzień nawet co 1–1,5 godziny, a w nocy co 3 godziny (nocne karmienie najskuteczniej pobudza laktację, bo stężenie prolaktyny jest wtedy największe). Najlepiej po prostu kryzysową dobę czy dwie spędzić tylko na odpoczynku i przystawianiu malca.
W czasie każdego karmienia podawaj obie piersi – zaczynając od tej, którą karmiłaś ostatnio. Jeśli rzeczywiście chcesz utrzymać laktację, nie podawaj mleka modyfikowanego, zwłaszcza przez butelkę ze smoczkiem. Ma to bowiem fatalne konsekwencje: dziecko rozleniwione jedzeniem z butelki, które nie wymaga żadnego wysiłku, przestaje mieć motywację do ssania piersi i laktacja zanika. Lepiej trochę przegłodzić maluszka, niż karmić go mieszanką od razu, gdy pojawi się kryzys.

  • Bądź spokojna i dobrej myśli

Twój stan psychiczny w ogromnej mierze decyduje o tym, czy karmienie się uda. Pamiętaj: stres hamuje laktację, a więc musisz zrobić wszystko, by go maksymalnie ograniczyć. Trudno się nie denerwować, kiedy dziecko jest głodne, ale musisz uwierzyć w to, że nawet przerwaną laktację można odbudować i wielu kobietom to się udało. Uwierz w siebie i zacznij myśleć pozytywnie. Ciesz się tym, że masz dziecko, sprawiaj sobie przyjemności (obejrzyj ulubioną komedię,  przeczytaj nowy numer swojego pisma, zjedz coś pysznego), nie przejmuj się domowymi obowiązkami. Teraz jedyną ważną sprawą jest nakarmienie dziecka, a to się uda, jeśli sama będziesz spokojna i zrelaksowana. Pomoże ci w tym picie herbatek z melisy czy rumianku, które działają kojąco i odprężająco. Bardzo ważne jest też wsparcie psychiczne innych osób, zwłaszcza twojego życiowego partnera.

  • Sporo i zdrowo jedz

Podczas karmienia trzeba się dobrze odżywiać, to znaczy nie być na żadnej diecie (chyba że zalecił ją lekarz) i jeść to, co się lubi. Oczywiście trzeba zachować zdrowy rozsądek, a więc unikać potraw tłustych i ciężkostrawnych, ale nadmierne pilnowanie się, odmawianie sobie smacznych dań, na które masz ochotę, wcale nie jest potrzebne, a może wręcz przynieść szkody, bo powoduje stres. Staraj się, aby twój jadłospis był różnorodny i lekkostrawny, jedz chude mięso, ryby, nabiał, kasze, dużo owoców i warzyw (jakie składniki są teraz szczególnie cenne, czytaj w ramce obok), ale od czasu do czasu pozwól sobie na ciastko czy kawę – nie umartwiaj się! Jedz też odpowiednio dużo, czyli 3 główne posiłki i 2–3 małe przekąski w ciągu dnia.

  • Nawadniaj organizm

Do produkcji pokarmu organizm potrzebuje jedzenia i wody, musisz więc pamiętać też o płynach. Najlepiej pij niegazowaną wodę mineralną, poza tym polecane są świeże soki owocowe, herbatki ziołowe i kawa zbożowa. Możesz też oczywiście pić bawarkę, czyli herbatę z mlekiem, ale opinia, że ma ona jakieś nadzwyczajne właściwości mlekopędne, to mit – bawarka działa tak samo jak każdy inny napój. Mitem jest także to, że trzeba pić bardzo
dużo płynów – im więcej, tym lepiej. Wypijanie dziennie 4–5 litrów wody jest niepotrzebne, a nawet niezdrowe, wystarczy pić tyle, aby nie czuć pragnienia.

To może ci pomóc

  • Herbatki laktacyjne

Badania naukowe nie potwierdziły wprawdzie ich wpływu na zwiększenie ilości wytwarzanego pokarmu, ale wiele kobiet zarzeka się, że picie specjalnych ziołowych herbatek – stworzonych najczęściej na bazie kopru włoskiego, anyżku i kminku – w ich przypadku było bardzo pomocne. Działanie tych herbatek prawdopodobnie polega na tym, że zmieniają smak mleka na taki, który bardziej odpowiada dziecku, dlatego chętniej ssie ono pierś, co pobudza laktację. Dziennie możesz wypijać 2–3 herbatki. Za mlekopędne uznawane są również takie zioła jak rutwica lekarska, czarnuszka i kozieradka.
Uwaga: unikaj picia mięty i szałwii, bo działają one na laktację hamująco!

  • Homeopatia

Jeśli wierzysz w działanie specyfików homeopatycznych, możesz spróbować zastosować takie preparaty jak Ricinus communis 5 CH, Agnus Castus 5CH i Lac Caninum 5CG. Sceptycy twierdzą, że działają one na zasadzie placebo, ale niektóre karmiące mamy pozytywnie wyrażają się o ich skuteczności. Nie przesadzaj jednak z ilością, konsultantki laktacyjne radzą stosować trzy razy dziennie po 1–2 granulki preparatu (pod język), a w razie poprawy zmniejszyć dawkowanie.

  • Piwo karmelowe

Ciemne piwo karmelowe o śladowej zawartości alkoholu (0,5 proc.) wiele kobiet traktuje jako środek na wzmocnienie laktacji. Zwykle dowiadują się o tym sposobie od położnych w szkole rodzenia lub lekarzy pediatrów, więc nie ma powodu, byśmy to przemilczali, zwłaszcza że jest to często sposób skuteczny. Jeśli chcesz go wypróbować – wypijaj jedno małe piwo (0,33 l) wieczorem, tuż po ostatnim karmieniu, aby do następnego karmienia zostały 3–4 godziny. Zmniejszysz ryzyko wystąpienia kolki u dziecka, jeśli otworzysz butelkę 20–30 minut przed jej opróżnieniem, aby z napoju zdążył ulotnić się gaz. Alkohol w dużych ilościach zaburza proces laktacji, jednak wypicie jednego kieliszka wina raz na jakiś czas zaleca nawet Komitet Upowszechniania Karmienia Piersią – mała ilość alkoholu działa bowiem na organizm odprężająco, poprawia nastrój karmiącej i łagodzi stres, co może być bardzo pomocne podczas kryzysu laktacyjnego.

Źródło: miesięcznik "M jak mama"


komentarze

Wypowiedz się:

wyczysc dodaj

Zgłoś skargę

wyczysc dodaj


Odciągać czy nie?

Laktację najlepiej pobudza dobrze ssący noworodek. Odciągacz robi to gorzej i powinien być stosowany – w celu pobudzenia laktacji – dopiero wtedy, gdy wystąpi rzeczywisty niedobór pokarmu, czego skutkiem są zaburzenia w przyroście masy ciała dziecka. Gdy konsultantka laktacyjna lub pediatra zaleci odciąganie pokarmu (najbardziej skuteczne i wydajne są laktatory elektryczne), trzeba to robić po karmieniach lub między nimi, a odciągnięte mleko podawać dziecku łyżeczką, strzykawką, kroplomierzem lub stosując specjalny zestaw z cewnikiem (np. SNS Medela). Karmienie butelką ze smoczkiem zaburza mechanizm ssania, a poza tym rozleniwia dziecko, co zniechęca je do ssania piersi.

Tych składników nie może zabraknąć w twojej diecie

Podczas karmienia piersią to ty – przez swoją dietę – dostarczasz dziecku niezbędnych dla jego rozwoju składników, z których najważniejsze to: białko, wapń, witaminy i minerały (wapń, żelazo, magnez) oraz nienasycone kwasy tłuszczowe. Białko znajdziesz
w chudym mięsie, rybach, jajach, nabiale i roślinach strączkowych. Źródłem wapnia są: produkty mleczne, sardynki z ośćmi i niektóre owoce (daktyle, figi, jeżyny), żelazo zawierają: czerwone mięso i wątróbka, szpinak, sałata, soczewica, żółtko jajka, a magnez: orzechy, nasiona, zielone warzywa i kakao. Jeśli dieta jest uboga, warto – po konsultacji z lekarzem – zażywać suplementy witaminowo-mineralne, bo dziecko nie otrzyma
tyle składników, ile potrzebuje. To samo dotyczy nienasyconych kwasów tłuszczowych omega-3, których głównym źródłem są tłuste ryby morskie. Jeśli jesz mało ryb, regularnie łykaj tran lub kapsułki z kwasami omega-3, zawarty w nich kwas DHA jest bowiem niezwykle ważny dla prawidłowego rozwoju mózgu i inteligencji twojego dziecka.

Napisz artykuł

13 Maj 2008
Agnieszka Leciejewska
15 Październik 2009
Katarzyna Hubicz
13 Marzec 2009
Katarzyna Hubicz
09 Kwiecień 2010
materiały prasowe