Święta racja :) ...mój dwulatek jest bardzo samodzielny... choć teściowie twierdzą, że go tresuję... WSPANIALE JEST ZOBACZYĆ DUMĘ W JEGO OCZACH JAK SAM COŚ ZROBI:)... choć czasem trzeba coś posprzątać po nim, lub zagryźć język, dodatkowo pomaga mi w we wszystkich czynnościach - pracach domowych :D... i czasem ja mam święty spokój - potrafi się sobą zająć - sam zjeść itd.
Ja sam, sama
Tagi: edukacja dziecka, karmienie, nauka samodzielności, porady dla rodziców, przedszkolak, rozwój dziecka, samodzielne jedzenie, samodzielność dziecka, wychowanie dziecka, wychowywanie dzieciAutor: Iga Kowalska
Nie pamiętam, kiedy moje dziecko nauczyło się samo jeść. Ale było to bardzo wcześnie. Może dlatego, widząc przyjaciółkę karmiącą pięcioletniego syna, przeżyłam szok.
Jupiterimages
Obie karmiłyśmy piersią, nasze dzieci nie znały smoczków. Inne (niż mleko matki) posiłki dostawały łyżeczką, a piły z "niekapka". Tyle, że ja dałam córce łyżeczkę do łapki, jak tylko wyciągnęła po nią rączkę. Fakt, nie raz i nie dwa musiałam sprzątać pół kuchni, ale po kilku miesiącach mała sprawnie potrafiła nakarmić się sama. Ona małemu nie dała tej swobody. Bo: "jest za mały", "zrobi sobie krzywdę", "na takie fanaberie nie ma czasu", "trzeba potem tyle sprzątać". Patrząc z perspektywy czasu ja na tym wyszłam lepiej - rano robię kaszkę, mała wsuwa, a ja się maluję. Ona, zamiast robić makijaż, karmi młodego.
Kiedy zacząć?
Jak najwcześniej. I nie patrzeć na własną wygodę, bo tu chodzi tak naprawdę o rozwój dziecka. Maluch puchnie z dumy, gdy potrafi coś zrobić sam. Dzięki temu nabiera pewności siebie i sprawności, utrwala się w nim przekonanie, że jak chce to potrafi, i że nie ma rzeczy niemożliwych. A przede wszystkim uczy się samodzielności. Ważne, by rodzina "trzymała wspólny front". No bo skoro pod twoim okiem dziecko je samo, to niedopuszczalna jest sytuacja, że u babci jest karmione.
Nie dla trzech W
Jeśli chcesz, by twoje dziecko było samodzielne, prawidłowo się rozwijało i dało sobie radę w przedszkolu, musisz stoczyć walkę z trzema rzeczami na "W":
- Wygodnictwo - pewnie, że sprawniej i szybciej zrobisz coś sama. Nakarmisz, ubierzesz, umyjesz, posprzątasz. Tylko dlaczego za parę lat będziesz mieć pretensje do nie wiadomo kogo, że jesteś służącą własnego dziecka? Jedna z moich bratowych doprowadziła do tego, że wiązała dwunastoletniemu bykowi (180 cm i 80 kg wagi - dzieci teraz wspaniale rosną) buciki sportowe...
- Wyręczanie - bo on jest za mały, jeszcze nie rozumie, jak dorośnie to zdąży się jeszcze nasprzątać... Wyręczanie łączy się blisko z wygodnictwem, bo tak jak ono jest łatwiejsze dla rodziców. Żeby posprzątać pokój dziecka, dorosłemu wystarczy chwila intensywnego wysiłku. Gdy ma to zrobić maluch, to dorosły trochę robi, trochę się nudzi i na dodatek musi się wysilić intelektualnie, by dziecko zachęcić do wysiłku. Poza tym, by powstrzymać się od wyręczania potrzebna jest cierpliwość - patrzenie, jak mały człowiek przez pięć minut próbuje zapiąć jeden guzik i mu się to nie udaje, wymaga nerwów ze stali.
- Wiem lepiej - dla mnie ściśle związane jest to z ubieraniem córki. Jak byłyśmy we dwie - nigdy nie było problemu. W końcu już dwuletnia młoda dama potrafi wyjąć z szafy ciuszki. Jeśli uda ci się powstrzymać zgrzytanie zębami na widok śmiałych zestawień kolorystycznych i kontrastowych deseni, pozostaje ci tylko w zimie pod letnią sukienkę włożyć ciepłą bluzkę i grube rajstopy. Gdy ubierała się pod okiem babci, nie było końca awanturom. Teraz tylko czasem zapyta się, czy dobrze wygląda. Ośmiolatek mojej przyjaciółki, bez jej kontroli nie jest w stanie nie tylko założyć, ale nawet wybrać skarpetek. I kto na tym lepiej wyszedł?
Zgłoś skargę
Racja! Każdy przecież musi się kiedyś uczyć a dobry nauczyciel (czyli my rodzice) powinien wykazać maksimum cierpliwości.
Super artykuł. Jestem mamą prawie rocznej dziewczynki - a artykuł powalił mnie na kolana. Chyba pisany o mnie... Racja jest, że wygodniej dorosłej osobie zrobić te wszystkie rzeczy, karmienie, ubieranie itp. Ja też chyba bym wolała wszystko sama bo szybciej, lepiej, czyściej... ale to błąd! Od dziś, gdy moje maleństwo będzie wyrywać mi łyżeczkę to ją dostanie! W końcu mamy pralki! Dziękuję bardzo za mądre rady! Mam nadzieje, że za pół roku ja się będę malować, a moje dziecko w tym czasie będzie z miseczki jadło swoje śniadanko -SAMO! Naprawdę dziękuję!


Wypowiedz się: