Czy warto kupić kołyskę?

Tagi: jak wybrać kołyskę, kołysanie dziecka, kołyska, łóżko dla dziecka, niemowlę, noworodek
Autor: Katarzyna Hubicz

Kiedy kompletowałaś wyprawkę dla malca na pewno zwróciłaś uwagę na kołyskę. W sklepach z artykułami dla dzieci jest ich spory wybór. Jeśli zastanawiasz się czy ją kupić, przeczytaj ten tekst.



Jupiterimages

Na pierwszy rzut oka kołyski mają same wady. Dużo kosztują – od 150 do nawet 1000 zł, starczają na 5–6 miesięcy (czasem na krócej, jeśli malec jest wyjątkowo duży i szybko próbuje siadać). Do tego zwykle trzeba się nachodzić po sklepach, by porównać ze sobą kilka modeli – rzadko zdarza się bowiem, by jeden sklep oferował więcej niż dwa rodzaje tego sprzętu. Badania naukowe dowodzą jednak, że kołyska wcale nie jest kolejnym sposobem na wyciągnięcie od rodziców sporych pieniędzy.

Ukołysz mnie mamo

Maluchy uwielbiają kołysanie. Na placach zabaw pełno jest szkrabów, których mamy bezskutecznie próbują zdjąć z huśtawek. Ale i niemowlęta, a nawet noworodki, najszybciej uspokajają się, kiedy mama kołysze je w ramionach. Nie tylko dlatego, że jej zapach i dotyk daje im poczucie bezpieczeństwa, a kołysanie uznają za fantastyczną rozrywkę. Również z tego powodu, że rytmiczne bujanie w przód i w tył (lub na boki) to ruch, do którego niemowlęta są przyzwyczajone – już w życiu płodowym były huśtane za każdym razem, kiedy mama się poruszała. Dlatego leżenie w stojącym nieruchomo łóżeczku u wielu maluchów budzi niepokój, bo jest dla nich czymś nienaturalnym. Obserwując noworodka, często można zauważyć, że porusza on główką na boki. Zachowanie, które u dorosłego wywołałoby zawroty głowy, maluchowi ułatwia zasypianie w pierwszych miesiącach życia.

Zalety bujania

Kołysanie jest dla najmłodszych dzieci wskazane jeszcze z innego powodu. Neurolodzy odkryli bowiem, że rytmiczne ruchy w przód i w tył (a takie właśnie wykonujesz, kołysząc dziecko na rękach) stymulują układ przedsionkowy mózgu malucha. Reguluje on napięcie mięśniowe, odpowiada za przyjmowanie prawidłowej postawy ciała i równowagę, wspiera również postrzeganie wzrokowe i słuchowe oraz umiejętność koncentracji uwagi. Badania naukowe potwierdziły również, że niemowlaki, które były często kołysane właśnie w ten sposób, lepiej się rozwijają, szybciej zaczynają siadać i raczkować, a potem lepiej się uczą. Potrafią bowiem skoncentrować się skuteczniej niż dzieci, których w dzieciństwie nikt nie kołysał.

W rytmie serca

Jednak kołysanie kołysaniu nierówne. Ustalono, że najlepsze efekty, zarówno w stymulowaniu rozwoju, jak i w uspokajaniu dziecka, daje rytmiczne bujanie malca w przód i w tył. Ruchy nie powinny być zamaszyste (wychylenie dla każdego ruchu nie powinno być większe niż 8 centymetrów). Kołysząc malca w ten sposób, robisz ok. 70 ruchów na minutę. Te zalecenia mają związek z rytmem bicia serca kobiety w ciąży (zwykle ok. 70 uderzeń na minutę), do którego dziecko jest przyzwyczajone. Huśtanie malucha na rękach ma jednak wady – dziecko łatwo się przyzwyczaja do ciągłej bliskości mamy, przez co w przyszłości może mieć kłopoty z samodzielnym zasypianiem. Poza tym po kilkunastu minutach zaczną ci omdlewać ręce. Dlatego właśnie warto zainwestować w kołyskę, która nie tylko uspokaja malucha, ale i przez pierwsze kilka miesięcy życia może służyć mu jako łóżeczko.

Możesz wybierać

Kołyski z drewna lub wikliny
Niektóre mają wymyślne kształty i są ozdabiane falbankami, mają je np. Glück, Drewex.
Zalety: Najtańsze spośród dostępnych modeli (kosztują od 100 do 150 zł).
Wady: Często trzeba dokupić do nich specjalny materacyk i pościel. Trudno znaleźć w sklepach takie, które by pasowały, bo kołyski mają nietypowe wymiary. Można z nich korzystać tylko do momentu, kiedy dziecko zacznie próbować samo siadać.
Jak wybrać najlepszą? Przy zakupie sprawdź, czy kołyska z wikliny nie ma ostrych elementów, które mogłyby zranić dziecko bądź podrzeć pościel. Kupując mebel z drewna, koniecznie go powąchaj (świeżo lakierowane i klejone wydzielają ostry zapach). Zwróć też uwagę na głębokość mebla – po włożeniu materacyka i pościeli do brzegu kołyski powinno zostać przynajmniej 25 cm. Jeśli mebel obity jest tkaniną, zorientuj się, czy da się ją zdjąć i wyprać.

Kołyski kombajny

Plastikowe lub z metalu, z melodyjkami, wibracjami, nocną lampką i funkcją automatycznego bujania. Niektóre mają nawet pilota, ułatwiającego sterowanie (przydaje się, jeśli mama miała cesarskie cięcie i trudno jej jeszcze za każdym razem wstawać do dziecka, by np. uruchomić muzyczkę albo wyłączyć funkcję bujania). Mają różne nazwy, niektóre to po prostu „kołyski”, inne to np. „elektroniczne centrum uspokajania noworodka” – takie kołyski proponuje np. Fisher Price.
Zalety: Wśród kołysek tego typu najłatwiej znaleźć takie z możliwością bujania przód–tył (a nie tylko na boki). Większość z nich ma pasy bezpieczeństwa, dlatego posłużą również maluchowi, który już siedzi. Oprócz kołyski mają wiele różnych funkcji – melodyjki, światełka, czasem nawet karuzelę – które przyciągną uwagę malca, kiedy nie będzie spał.
Wady: Są drogie, ceny zaczynają się od 300 zł. Poza tym większość urządzeń tego typu jest sprowadzana z zagranicy, więc nie ma w Polsce punktów serwisowych.
Jak wybrać najlepszą? Zwróć uwagę na głębokość mebla – im większa, tym dłużej kołyska posłuży maluszkowi. Sprawdź, czy materiał, którym jest pokryta, można zdjąć i wyprać. Jeśli kołyska ma melodyjki, powinna być możliwość regulacji głośności. Płozy powinny być tak wyprofilowane, by kołyska nie mogła się zbytnio rozbujać (kiedy dziecko zacznie się w niej wiercić) bądź mieć blokady zapobiegające wywróceniu się.

Łóżeczka z funkcją kołyski
To zwykłe, drewniane łóżeczka na biegunach (np. Klupś).
Zalety: Po zdemontowaniu płóz mogą służyć dziecku nawet do trzecich urodzin.
Wady: Takie łóżeczka najczęściej nie mają dodatkowych szuflad, nie można też na nich położyć przewijaka. Łóżeczko z funkcją kołyski nie może również stać tuż przy ścianie, by się o nią nie obijać.
Jak wybrać najlepsze? Łóżeczko powinno mieć możliwość zablokowania funkcji kołysania. Musi być stabilne. Najbardziej praktyczne są modele, do których można będzie w przyszłości dokupić szuflady.

Źródło: miesięcznik "M jak mama"


komentarze

Wypowiedz się:

wyczysc dodaj

Zgłoś skargę

wyczysc dodaj

A ja kiedyś widziałam, chyba na stronie BuySmart.pl taki wózek, z którego da się zrobić kołyskę i jeszcze takie nosidełko. Prawda, że nie był zbyt tani, ale jak się kupiło, to miało się 3w1, więc chyba koniec końców się opłacało. Teraz żałuję, że się nie skusiłam, bo w sumie na te rzeczy wydałam znacznie więcej niż w przypadku kupna wspomnianego wózka :|

Zgłoś post do skasowania Dodaj komentarz

Prosze sprobowac Baby Dream Machine babydreammachine.pl

Zgłoś post do skasowania Dodaj komentarz

Polecam urządzenie do bujania wózka i łożeczka. Sprawdziłam jest super. www.niania-do-bujania.com

Zgłoś post do skasowania Dodaj komentarz

Myślę, że największą wadą kołysek jest to, że dziecko BARDZO szybko z niej wyrasta.

Zgłoś post do skasowania Dodaj komentarz


By nie weszło w nawyk

Nie bój się, że dziecko, przyzwyczajone do kołyski, będzie się domagało kołysania bez końca. Maluch wyrośnie z kołyski około 3.–4. miesiąca życia i dylemat sam się rozwiąże. Jeśli masz nowoczesną kołyskę dla starszych dzieci, staraj się rozpoznać, kiedy malec potrzebuje uspokajania, a kiedy kołysanie jest sposobem na nudę. W tym drugim przypadku zainteresuj go jakąś zabawką.

Jeśli zauważysz, że twoje dziecko nie lubi kołysania bądź wygląda tak, jakby się go bało, koniecznie powiedz o tym pediatrze. Może to być bowiem objaw zaburzeń napięcia mięśniowego.

Napisz artykuł

21 Maj 2008
Tomasz Wieczorek, Aleksandra Janiszewska
10 Marzec 2009
Katarzyna Hubicz
21 Maj 2008
Marta Narbutt, Kinga Katus
26 Maj 2009
Katarzyna Hubicz